46km po wysokich Tatrach, czyli jednodniowy challenge

Hinczowski Staw

Piękna trasa w wysokich Tatrach. Start na Łysej Polanie. Mimo wczesnej pory, 6.30, masa samochodów. Na parking w Palenicy korek sporo przed rondem. Nie mieliśmy rezerwacji więc plan bym taki by zaparkować po słowackiej stronie. Dało się, ale obawiam się że gdybyśmy przyjechali 15 minut później, parkingi były by zajęte.

No nic, ruszamy 6.45 Doliną Białej Wody po słowackiej stronie. Tutaj spokój, ludzi niewiele. Lubię tą dolinę. Mieliśmy w spory dystans do pokonania, jak się okazało 46km, więc odcinek Doliną Białej Wody przebiegliśmy. Spokojnie można biec z 10km. Dalej teren się mocno wznosi.

Byłem tu kilka razy. Naprawdę jest pięknie. Mijamy stawy i podchodzimy na przełęcz Polski Grzebień. Tutaj się rozdzielamy, Doman, Marcin i Sebastian kawałek schodzą i odbijają na Gerlach. Ja wybieram wariant okrężny. Ponowne spotkanie planujemy nad Batyżowieckim Stawem. Lub dalej w zależności ile czasu zajmie im wejście na szczyt.

Bez pośpiechu podążam dalej, Zejście nad Wielicki Staw, dalej nad Batyżowiecki. Ekipa w tym czasie melduje się na Gerlachu. Ruszam więc dalej na Osterwę. I w dół nad Popradzki Staw. Tutaj z godzinkę czekam. Chłopaki dochodzą. Wypijamy piwko i dalej, nad Hińczowskie Stawy.

Na polską stronę wracamy przez przełęcz pod Chłopkiem. Podejście nie jest trudne. Nie ma szlaku. Część podejścia dość stroma, po piargu. Widok z przełęczy jest wspaniały! Późna pora więc długo nie zabawiamy. Schodzimy nad Czarny Staw. Odcinki ubezpieczone lecz niewielkie trudności. Nad Czarnym Stawem zapada zmrok. Zakładamy czołówki i do Morskiego Oka. Przerwa na piwko. Jest po 20. Ciemno ;). Wracamy na Łysą Polanę asfaltem, to idąc to biegnąć. Mimo, że w nogach ponad 40km całkiem żwawo.

W sumie wyszło ponad 46km, ponad 2600m w górę i tyle samo w dół.

19.09.2020

  • Post category:Tatry